- Lokalizacja:
- Rodzaj wydarzenia: Impreza firmowa, integracja, pokaz iluzjonisty
- Wyzwanie: Praca w trudnych warunkach, zachowanie klimatu speakeasy, dynamiczny reportaż
Weles Bar to bez wątpienia jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na eventowej mapie Warszawy. Ukryty w podziemiach, wyróżnia się stylistyką speakeasy, błyskiem szkła i elegancją. Dla gości to gwarancja niesamowitej atmosfery i intymności. Dla fotografa? To jeden z najpoważniejszych sprawdzianów umiejętności technicznych i sprzętowych.
Jako fotograf eventowy często spotykam się z uzasadnionymi obawami klientów (event managerów i działów marketingu) organizujących imprezy w tak wymagających lokalizacjach. Pytania zazwyczaj są te same: „Czy na zdjęciach cokolwiek będzie widać w tych ciemnościach?” albo „Czy nie zepsujesz nastroju ciągłym, agresywnym błyskaniem?”.
Ta realizacja to dowód na to, że da się pogodzić techniczną jakość i ostrość zdjęć z unikalnym, tajemniczym klimatem miejsca. Nie trzeba wybierać między widocznością a atmosferą.

Jak fotografować w ciemnych wnętrzach? Moje podejście (Case Study)
Nie będę mydlił oczu, że w piwnicznym barze da się pracować wyłącznie na „świetle zastanym”, jeśli celem są profesjonalne zdjęcia biznesowe, na których ludzie wyglądają korzystnie. Fizyki nie oszukasz – matryca potrzebuje światła. Kluczem nie jest jednak rezygnacja z lampy, ale balans, wyczucie i technika hybrydowa.
Podczas tej imprezy firmowej zastosowałem trzystopniowe podejście, aby oddać charakter wieczoru:
- Jasna optyka jako baza: Większość kadrów buduję, korzystając z ultra-jasnych obiektywów. To one pozwalają mi „widzieć” tyle, ile widzi ludzkie oko, i zachować te wszystkie niuanse kolorystyczne – ciepły blask wielkiego żyrandola, podświetlony bar i dyskretne punkty świetlne na ścianach. Dzięki temu tło nie jest czarną plamą, ale żywą, bursztynową scenerią z pięknym efektem bokeh.
- Inteligentny błysk (Flash): Kiedy uczestnicy stali w głębokim cieniu lub w niekorzystnym oświetleniu punktowym (które potrafi tworzyć brzydkie cienie pod oczami), używałem lampy błyskowej. Ale uwaga – nie po to, żeby „zalać” salę płaskim, białym światłem. Używam jej punktowo, często odbijając światło, aby jedynie delikatnie musnąć twarze i wydobyć pierwszy plan. Goście wyglądają świeżo i profesjonalnie, a klimat speakeasy pozostaje nienaruszony.
- Naturalny kolor skóry i balans: Weles to feeria barw – od głębokich czerwieni po zimne błękity. To, co buduje klimat wnętrza, potrafi zrujnować portret, nadając skórze nienaturalny, „trupi” odcień. Świadome użycie lampy pozwala mi uzyskać naturalny kolor skóry (skintone), co jest kluczowe w zdjęciach wizerunkowych. Błysk ratuje też ujęcia grupowe, gdzie często jedna osoba stoi w idealnym świetle, a druga w mroku – lampa wyrównuje te kontrasty. Czasem pozwala też na kreatywne akcenty, jak w finałowym ujęciu z barmanką, gdzie błysk zamroził ruch shakera, oddając dynamikę pracy za barem.
Emocje i detale: Pokaz iluzjonisty
Główną atrakcją i punktem kulminacyjnym wieczoru był występ magika. W fotografii eventowej B2B nie chodzi o dokumentowanie samych trików – dłonie iluzjonisty są zazwyczaj szybsze niż migawka, a „sekret” sztuczki i tak pozostaje ukryty. Prawdziwym celem fotografa są reakcje ludzi.

Magia na żywo to test refleksu. Zaskoczenie na twarzy czy wybuch śmiechu całego zespołu trwa ułamek sekundy. Dzięki połączeniu refleksu i odpowiednich ustawień sprzętu, udało mi się uchwycić te autentyczne, niepozowane emocje – od niedowierzania, przez szok, po czystą radość.
Dlaczego to ważne? Bo to właśnie te ujęcia budują największą wartość materiału dla działu HR i PR. Pokazują zaangażowanie, integrację i świetną atmosferę w zespole, co jest kluczowe w komunikacji employer brandingowej.
Szukasz fotografa na event w Warszawie?
Planujesz wydarzenie w miejscu o trudnym oświetleniu, takim jak klub, bar czy sala bankietowa? Potrzebujesz fotografa, który dowiezie ostry i technicznie poprawny materiał, nie niszcząc przy tym klimatu imprezy, nad którym tak ciężko pracowałeś?
Skontaktuj się ze mną. Znam specyfikę warszawskich lokali eventowych (takich jak Weles Bar) i wiem, jak pokazać Twój event od najlepszej strony – niezależnie od tego, jak ciemno jest na sali. Bez lipy.





























































