Ciemno, industrialnie i… bez krawatów. Czyli jak wygląda nowoczesna wigilia firmowa.
Wigilia firmowa w branży IT rządzi się swoimi prawami. Zapomnij o sztywnym łamaniu się opłatkiem przy białych obrusach i wymuszonych rozmowach o pogodzie. Nowoczesne firmy technologiczne stawiają na luz, integrację i klimat, który bardziej przypomina dobry klub niż salę konferencyjną.
Jako fotograf eventowy uwielbiam takie zlecenia. Dlaczego? Bo to właśnie tam dzieje się prawdziwa magia Employer Brandingu. Ludzie są sobą, emocje są szczere, a moim zadaniem jest profesjonalna fotorelacja z imprezy firmowej, która to uwieczni – bez ustawiania, bez „proszę o uśmiech”.
W tym wpisie pokażę Ci kulisy realizacji fotorelacji z imprezy firmowej w jednym z ciekawszych industrialnych miejsc na event, ale i jednym z trudniejszych fotograficznie w Warszawie – w Spółdzielni na terenie Centrum Praskiego Koneser. Dowiesz się, jak poradzić sobie z brakiem światła i dlaczego zdjęcia z imprezy to inwestycja, a nie koszt.

Fotorelacja z imprezy firmowej – czym właściwie jest?
Zdarza się, że o fotografie na luźnej imprezie po prostu się zapomina. W ferworze organizacji łatwo uznać, że skoro każdy ma smartfon, to zdjęcia „zrobią się same”. Niestety, często kończy się to rozczarowaniem, gdy po imprezie okazuje się, że nie ma ani jednego ostrego kadru, który można by pokazać zespołowi. Wtedy jest już za późno. I tu właśnie leży kluczowa różnica między przypadkowymi „zdjęciami z imprezy” a profesjonalną fotorelacją.
Dobra fotorelacja z imprezy firmowej to nie jest sucha dokumentacja obecności. To nie jest też polowanie na kompromitujące ujęcia (spokojnie, mam wbudowany filtr „bezpieczeństwa wizerunkowego”!). To opowieść o atmosferze wieczoru.
Kiedy wchodzę na salę, nie szukam ustawianych uśmiechów. Szukam momentów:
- Szczerego śmiechu przy barze, gdy koledzy z zespołu opowiadają żarty.
- Energii na parkiecie, gdy DJ puszcza ten jeden kawałek, który porywa wszystkich.
- Klimatu miejsca, detali i gry świateł, które organizatorzy tak starannie zaplanowali.
W przypadku wigilii w Koneserze, fotorelacja miała być przede wszystkim pamiątką dla ludzi. Dowodem na to, że po godzinach pracy potrafią zrzucić „korpo-zbroję” i po prostu dobrze się bawić w swoim towarzystwie.

Spółdzielnia w Koneserze – wymarzone miejsce na event, koszmar dla amatora?
Mój klient, software house z Warszawy, po raz kolejny wybrał Koneser na swoją świąteczną imprezę. I wcale im się nie dziwię. To miejsce ma genialny vibe. Cegła, stal, kilka poziomów, ogromna przestrzeń – industrialny charakter idealnie pasuje do branży IT.
Ale jest jeden haczyk. Tam jest ciemno. I to bardzo.
Dla organizatora to zaleta – mrok buduje intymność, sprzyja rozmowom przy barze i wyciąga ludzi na parkiet. Dla przypadkowego fotografa to pułapka. Standardowy sprzęt w takich warunkach po prostu „wymięka”. Zdjęcia wychodzą albo zaszumione (ziarniste), albo – co gorsza – „zabite” płaskim błyskiem lampy, który niszczy cały klimat miejsca. A czasami przestrzeń jest tak ułożona, że nie dosięgniemy błyskiem w niektóre miejsca.
Cele tej realizacji były jasne:
- Bez formalności: Poza krótkim toastem zarządu, brak sztywnych punktów programu.
- Czysta integracja: DJ, fotobudka, dobre jedzenie, drinki i rozmowy.
- Pamiątka dla zespołu: Zdjęcia miały trafić do pracowników, by pokazać: „Hej, fajnie się razem bawimy”.

Jak fotografować w ciemnościach i nie zabić klimatu? Mój warsztat.
Panuje powszechne przekonanie, że w tak ciemnym miejscu jak Spółdzielnia, zrobienie dobrych zdjęć będzie bardzo trudne. I szczerze? Jest w tym sporo racji. To wymagające warunki, w których zwykły smartfon prawdopodobnie sobie nie poradzi, zamieniając gości w ciemne plamy. Ale spokojnie, sytuacja nie jest tak beznadziejna, jak się wydaje. Tam, gdzie telefon „wymięka”, ja wchodzę z odpowiednim warsztatem i po prostu to ogarniam.
Realizując ten reportaż, wiedziałem, że muszę działać niestandardowo. W Spółdzielni sufit jest wysoko, a ściany są ciemne – odbijanie światła lampy błyskowej (standardowa technika reportażowa) tutaj by nie zadziałało, a jedynie spłaszczyło obraz.
Mój setup na ten wieczór:
- Jasne stałki (obiektywy stałoogniskowe): Zamiast ciemnych zoomów, używam bardzo jasnych szkieł. Pozwalają one „widzieć” aparatowi więcej światła zastanego – tego kolorowego, imprezowego, które buduje atmosferę.

- Flash Drag (Długa ekspozycja z błyskiem): To moja ulubiona technika na parkiet. Ustawiam długi czas naświetlania, by zarejestrować rozmyte smugi świateł DJ-a i ruch tańczących ludzi, a jednocześnie „zamrażam” postać krótkim błyskiem lampy. Efekt? Zdjęcie tętni energią, widać dynamikę zabawy.

- LED Ring i światło punktowe: W najciemniejszych zakamarkach, przy barze czy na antresoli, wspomagałem się światłem ledowym, by doświetlić twarze, nie psując tła.

Dzięki temu klient otrzymał materiał, który wiernie oddaje to, jak czuli się uczestnicy, a nie tylko jak wyglądali.
Fotorelacja z imprezy firmowej to narzędzie Employer Brandingowe
Tekst: Wigilia firmowa to nie tylko koszt w Excelu. To inwestycja w zespół. W branży IT, gdzie rotacja pracowników jest spora, a walka o talenty trwa w najlepsze, takie materiały są na wagę złota.
Dlaczego warto zainwestować w profesjonalnego fotografa na luźną imprezę?
- Dowód na kulturę organizacyjną: Kiedy rekrutujesz nowego programistę, on na pewno sprawdzi Wasze social media. Co go bardziej przekona? Zdjęcie pustego biura ze stocka, czy fotka roześmianych ludzi, którzy autentycznie lubią swoje towarzystwo?
- Łącznik dla zdalnych zespołów: W IT często pracujemy w rozproszonych zespołach, rozrzuceni po całej Polsce, a nawet świecie. Na co dzień widzimy się tylko jako „gadające głowy” na monitorze. Taka impreza to rzadka okazja, żeby w końcu przybić piątkę na żywo. Zdjęcia z takiego spotkania mają ogromną wartość sentymentalną – namacalnie pokazują, że po drugiej stronie ekranu są fajni ludzie, z którymi tworzymy jeden team.
- Pamiątka i integracja: Po pandemii i w erze pracy hybrydowej, spotkania offline są rzadsze. Dobre zdjęcia przedłużają życie eventu. Ludzie oznaczają się na nich, wspominają, śmieją się na Slacku czy Teamsach. To spaja zespół.
- Materiał „bez lipy”: Profesjonalne zdjęcia pokazują, że firma dba o jakość na każdym poziomie – nawet na imprezie. To buduje prestiż.
Pro tip dla Event Managerów: Jeśli planujecie imprezę w miejscu takim jak Koneser, uprzedźcie fotografa o warunkach. Albo zatrudnijcie kogoś, kto (tak jak ja) zjadł zęby na trudnych, industrialnych wnętrzach. Unikniecie rozczarowania „czarnymi plamami” i zaszumionymi zdjęciami w galerii.

Fotograf to nie tylko „gość z aparatem”. To część Waszej ekipy.
To była moja druga realizacja dla tego klienta w tej samej lokalizacji. To dla mnie największy komplement i dowód zaufania. Wiedzieli, że dowożę jakość powtarzalną, a nie przypadkową.
Na imprezie firmowej działam w trybie „ninja”.
- Nie ustawiam ludzi – łapię momenty.
- Integruję się – kręcę się wokół gości, zagaduję, dzięki czemu skracam dystans. Po godzinie nie jestem już „fotografem”, jestem częścią zespołu.
- Selekcjonuję – nie oddaję 2000 przypadkowych zdjęć. Oddaję esencję wieczoru, gotową do publikacji.
Twoi pracownicy nie chcą czuć się jak na sesji do paszportu. Chcą się bawić. Ja jestem tam po to, żeby to udokumentować, nie przeszkadzając w zabawie.

Częste pytania o fotografię na wigilie firmowe
Najlepsze terminy (piątki w grudniu) znikają już we wrześniu/październiku. Jeśli planujesz event w Koneserze czy innej popularnej lokalizacji, nie czekaj na ostatnią chwilę.
Fotobudka to świetna zabawa (na tym evencie też była!), ale łapie tylko pozowane miny w jednym rogu sali. Ja jestem mobilny – łapię emocje na parkiecie, toasty przy barze i spontaniczne reakcje. Razem tworzymy kompletny obraz imprezy.
Grudzień to bardzo gorący i intensywny okres w branży eventowej, dlatego terminy mogą być nieco dłuższe. Mimo to, zawsze robię wszystko, co w mojej mocy, abyście otrzymali gotowy materiał jeszcze przed przerwą świąteczną.
Planujesz event w Warszawie? Zróbmy to razem!
Jeśli szukasz fotografa na wigilię firmową, galę czy integrację, który rozumie specyfikę branży IT i nie boi się trudnych warunków oświetleniowych – dobrze trafiłeś.
Napisz do mnie. Opowiedz, co planujesz, a ja powiem Ci, jak możemy to pokazać, żeby Twój zespół (i szef) byli zachwyceni.




































































